wars, laptop i wściekły kelner

styczeń 16th, 2008

Dzisiaj przeczytałem newsa na Wirtualne Media o tym, że Wars zmienia wizerunek, cytuje: “……wieloetapowy proces modernizacyjny mający na celu poprawę atrakcyjności i konkurencyjności spółki….” jakiej konkurencyjności, przecież oni nie mają konkurencji i to jest ich największy problem :D

Ciekawe jak zostanie rozwiązany problem z traktowaniem klientów jak zła koniecznego. Wielokrotnie po mimo tego, że wydałem kilkadziesiąt złotych na posiłek i faktu, że byłem jednym z dwóch klientów zostałem wyrzucony za korzystanie z laptopa. Byłem również świadkiem jak jeden Pan został bardzo nie ładnie potraktowany tylko dlatego, że skorzystał z telefonu komórkowego, pomimo tego, że nie przeszkadzał innym uczestnikom podróży. Nie wspomnę już o tym, że posiłki są bardzo niskiej jakości.
Oczywiście można powiedzieć, że wagon restauracyjny to nie miejsce do pracy, ale jeżeli nikomu to nie przeszkadza i inni pasażerowie również chcieliby skorzystać z tej możliwości zamawiając przy okazji posiłki i napoje to dlaczego się tak dzieje?

Byłem ostatnio dla odmiany pasażerem pociągu z Pragi do Warszawy i okazuje się, że koledzy z zagranicy potrafią się zachować, wagon wyglądał o wiele lepiej, obsługa pierwsza klasa, potrawy naprawdę smaczne (polecam Omlet po Prasku) i co najważniejsze 90% pasażerów korzystało z laptopów. Nikomu to nie przeszkadzało bo były miejsca wolne i jeżeli ktoś miał ochotę to mógł skorzystać. Należy również dodać, że można było skorzystać z gniazdek z działającym zasilaniem 220. W polskim Warsie było by to nie do pomyślenia, zaraz znalazłby się Pan wkurzony kelner, który nakrzyczałby wręcz na biednego wiceprezesa banku, który chciał sprawdzić pocztę elektroniczną.

Jestem bardzo ciekaw tych zmian bo jak obserwuje wszystko co się dzieje w polskich pociągach to od dwóch lat pojawia się coraz więcej bezsensownych i nie rynkowych rozwiązań. Szkoda, że McDonalds nie ma swoich wagonów bo pewnie było by o 100% wygodniej i byłbym bardziej pewny o swoje zdrowie i możliwość skorzystania z komputera podczas podróży służbowej.

7 Responses to “wars, laptop i wściekły kelner”

  1. Artur Kępa Says:

    220V w pociągu PKP? Prędzej w USA wymyślą teleport ;)
    Też wczoraj widziałem w telewizorni informację jakoby WARS rozpoczął proces zmiany wizerunku. Nie ma już jajecznicy, jest “przysmak po norwesku”. Finezja formy. A w treści nadal dwa jajka z patelni… ehm

  2. Aleksander Lucis Says:

    Z tym McDonald’s i pewnością o swoje zdrowie to przesadziłeś trochę :-)

  3. Sebastian Says:

    ok, to może subway, pizzeria dominium, etc :D tyle możliwości, a ja zawsze głodny w pociągu

  4. Paweł Woszkowski Says:

    Fakt, to norma, choć jadąc wczoraj IC (w regularnym wagonie, nie warsie) dwóch młodych chłopaków spytało konduktora o możliwość podłączenia laptopa do prądu, a ten zaczął gorączkowo szukać jakiegoś rozwiązania. Otwierał nawet jakieś pozamykane skrzynki w korytarzu. Nic chyba z tego nie wyszło, ale przynajmniej pan konduktor się starał i pozytywnie mnie zaskoczył. :) Z innej beczki. Fascynuje mnie podawanie w IC herbaty bądź kawy. Jej wypicie zazwyczaj graniczy z cudem. Siedząc, zwłaszcza w wagonie z przedziałami, zostajemy obdarowani talerzykiem, kubkiem z wrzątkiem, kawą, cukrem, mleczkiem, mieszadełkiem i ciasteczkiem. W tym momencie zaczyna się gra zręcznościowa, której celem jest przygotowanie i skonsumowanie napoju. Jeszcze ciekawsze jest obserwowanie, jak radzą sobie z tym inni pasażerowie. W wagonie z siedzeniami “jeden za drugim”, mimo stolika też bywa wesoło. Zwłaszcza, jak pociąg wpada w jakieś wibracje i naraz wszystkim pasażerom zaczyna wylewać się kawa. ;) Gdybyśmy robili stronę www IC, zaproponował bym chyba opartą na tym grę. ;)

  5. Sobee Says:

    Paweł: O tym samym pomyślałem zanim doczytałem do końca to co piszesz - gra zręcznościowa zrobiła by furorę :)

    Co do herbaty, to nawet w samym Warsie, podawana jest ona na wielkiej plastikowej tacy, nie wiedzieć czemu.

    Gdy wybieram się do Warszawy lub z niej wracam, bardzo lubię wkręcić się w pociąg, przeważnie w ostatniej chwili, zająć miejsce w tej jedynej pseudo restauracji i czekać na konduktora który przyniesie mi bilet… Zawsze (!) spotykam tam kogoś znajomego. Czy to znaczy, że Wars zaczyna być lubianym miejscem do spędzania podróży? Bo z moich obserwacji wynika, że czasami miejsca brakowało i niektórzy odchodzili z kwitkiem…

    Spokojnie można zrobić większe Warsy. Ładniejsze i przyjemniejsze…
    Ot, taka wersja: Udziałowcem restauracji, mógłby zostać producent batonika MARS. Wagon z zewnątrz przypominałby batonik, w środku, brązowe skórzane kanapy, przytulny wystrój, z orzechowymi lampami, zwisającymi z sufitu na karmelowych kablach… w tej słodkiej oprawie, prócz normalnego żarcia, mogliby podawać pyszną gorącą czekoladę.
    Myślicie że to może się udać?
    Skoro prosicie o miłą obsługę i znośne jedzenie to moje marzenie chyba nie jest aż tak wygórowane :)
    Problem jest jeden. Zamknięte na innowacje umysły właścicieli, prezesów, zwłaszcza przedsiębiorstw państwowych. A tego już nigdy nikt nie zmieni. No bo niby po co, skoro prezesowi taki Wars się podoba :)

  6. Sobee Says:

    Suplement…

    Znalazłem stronę Warsa. Na niej w dziale aktualności piszą (http://wars.pl/index.php?r=410&l=pl), że “decyzje o przeprowadzeniu kapitalnych remontów czy zakupu nowych pojazdów uzależnione są od woli i możliwości podmiotów zewnętrznych”. To chyba większa przeszkoda, niż “widzimisie” prezesa :)
    Przypomniała mi się skomplikowana opowieść przypadkowo napotkanego kolegi, w Warsie, który zapłacił karę za przewóz rowerów bez ważnego biletu, mimo iż bilet na przewóz miał. Wedle przepisów PKP, te rowery musiał zanieść do ostatniego wagonu i przypiąć do drzwi, podczas gdy on “biegł” kuszetką. A że to już inny przewoźnik (u którego nie mógł przewozić rowerów, mimo iż sprzedano mu bilet na rowery), to za rowery zapłacił karę bo jechały u kogo innego, mimo iż w tym samym składzie :). Dodatkowo rowery mu obrobili ze wszystkiego co się dało, bo kuszetki zamykają dla bezpieczeństwa… I mało znacząca informacja: biegły jeszcze dwie inne firmy w tym składzie…
    Nie musicie tego pojąć, bo to nie po to tak jest skomplikowane, żeby było łatwe do przyswojenia :)
    Tak więc pamiętajcie, pretensje jeśli do Warsa, to do Warsa, jeśli do PKP to do PKP, ale już nie do TC, IC, Ecoś tam, czy kogoś tam… Jasne? Aż dziw bierze, że do Warsa wpuszczają za free, powinni brać piątkę, jak w porządnym klubie ;)

    Chyba wrzucę się jutro w pociąg :)

  7. lavinka Says:

    Ciekawi mnie ten restauracyjny wystrój… złote lampki zrobią czy cuś?

Leave a Reply